· 

Wino i Fado

napisał Łukasz

 

Część portugalskiej duszy jest utkana przez śpiewaków fado, który to gatunek muzyczny jest tak specyficzny jak sama Portugalia. Kiedy go słucham, odczuwam pełne spektrum emocji: od tęsknoty do czystej miłości, od melancholii po radość, wszystkie będące odbiciem lokalnej rzeczywistości. Historia fado rozpoczęła się w XIX wieku, a jednym z najważniejszych głosów nowej fali tej muzyki jest zdecydowanie Cuca Roseta, która została zaproszona do występu na festiwalu Alma do Vinho w Alenquer. Leniwce kochają Portugalię i jej festiwale, kochają wino i dobrą muzykę, więc nie było wątpliwości - nie mogliśmy przegapić takiej okazji.

 

Miasto

 

Alenquer jest stosunkowo niewielkim miejscem i przybyliśmy tam wystarczająco wcześnie, by je zbadać, zanim wydarzenie dnia mogło się w pełni rozwinąć.

 

Klimat miasta jest bardzo specyficzny i sprawił, że poczułem się trochę jakby w innym kraju, gdzieś na Bałkanach (przyszedł mi do głowy Prizren), ale to prawdopodobnie dlatego, jak wygląda otoczenie. Alenquer wyrosło w dolinie wyrzeźbionej przez niewielką rzekę oswojoną przez skały kształtujące jej brzegi. Ma dwie twarze: historyczną i przemysłową. Pierwsza to ta, która interesowała mnie od początku, ta ostatnia jest obecnie duchem dawnej rzeczywistości (opuszczona fabryka w samym centrum - to baner tejże).

 

Fantastyczną rzeczą było spoglądanie na rozświetloną twarz mojej drugiej połowy, gdy wędrowaliśmy wąskimi uliczkami starego miasta. Za każdym rogiem kryła się mała niespodzianka - uroczy detal tradycyjnej architektury, miejski pejzaż, streetart, kontrasty między rozpadającymi się strukturami i tymi całkowicie odnowionymi. Smutek, szczęście; przeszłość, teraźniejszość i duży potencjał na przyszłość. Saudade. Fado dla oczu.

 

Festiwal

 

To był debiut Alma do Vinho. Festiwal zrodził się z decyzji miasta, które postanowiło wypromować najcenniejsze rzeczy Zachodniego Regionu Portugalii: wino i kulturę. Trwał łącznie 4 dni, my wybraliśmy "dzień fado".

 

Miłośnicy starożytnego napoju bogów mogli cieszyć się jego rozmaitością. Kupienie jednego kieliszka dawało dostęp do bezpłatnych próbek od wszystkich zaproszonych producentów. Nasi przyjaciele z Quinta do Gradil byli oczywiście obecni, ale tym razem naszymi gospodarzami byli przedstawiciele Quinta de S. Sebastião. Ich marketingowy slogan - “odrodzenie ziemi” - opisuje, przynajmniej według mnie, całkiem dokładnie całe wydarzenie. Obok starych, dobrze ugruntowanych graczy, odwiedzający mogli znaleźć zupełnie nowe smaki, takie jak wino produkowane przez Quinta de Vale Mourisco, która to winnica wraca na rynek po latach przerwy.

 

Drugą stroną festiwalu było, tak typowo dla Portugalii, pyszne jedzenie: od foodtrucków na terenie festiwalu do pobliskiej restauracji ulokowanej (a jakże!) w starej fabryce - każdy mógł znaleźć coś, co zaspokoiłoby jego żołądkowe pragnienie.

 

Festiwal nie byłby tym samym, gdyby nie...

 

Muzyka

 

Nuty unosiły się w powietrzu w wyjątkowy sposób. Od folku, mocno związaną z winem muzykę rolników, poprzez flamenco dostarczone przez gości specjalnych, po gwiazdę dnia, czyli Cuca Rosetę.

 

Ludowa kombinacja śpiewu, tańca i tradycyjnej odzieży z Parque Urbano da Romeira było czystą lokalną radością, którą cieszyliśmy oczy i uszy, oraz doskonałym portugalskim starterem nadającym rytm piciu i kolacji.

 

Trianeando Flamenco Y Sevillanas de Joaquín Moreno było dla mnie zaskakującym dodatkiem do repertuaru dnia. Ta specyficzna melodia rozgrzała wieczór, który wcześniej stał się bardzo zimny po ciepłym, słonecznym popołudniu. Ale nawet kunszt muzyków nie zatrzymał nas na zewnątrz (nas, czechopolaków, a to dlatego, że zdążyliśmy przyzwyczaić się już do lepszej pogody). Wróciliśmy przed scenę tylko na finał.

 

Fado było zamknięciem, którego się spodziewałem. Cuca Roseta dała spektakl, który zbudował pomost między klasycznym a nowym, między Portugalią a resztą świata. Teksty jej piosenek, śpiewane w specyficznym stylu fado, były bardzo wzruszające. Niestety, nie rozumieliśmy ich słów, ponieważ język portugalski, poza zamawianiem kawy lub kupowaniem biletów autobusowych, nadal pozostaje dla nas zagadką, którą trzeba rozwiązać. Nie przeszkadzało nam to jednak w chłonięciu atmosfery i wszystkich uczuć wibrujących w powietrzu. Show nie byłby taki sam, gdyby nie fantastyczni muzycy towarzyszący wokalistce. Koncert Cuca Rosety ożywił moje serce i duszę lepiej niż cokolwiek innego podczas Alma do Vinho.

 

Z fado w uszach pojechaliśmy z powrotem do naszego małego domu w Consolação. Tej nocy nasze sny były szczególnie ... romantyczne!

Follow Us

Subscribe



Web Analytics Made Easy - StatCounter