· 

Leniwce w ruchu

napisała Miška

 

Czasami, podczas długich, pochmurnych dni w Pradze, marzyłam o piaszczystych plażach, czystym niebieskim morzu i palmach. Niestety, Kuba, Malediwy czy Bali nie są daleko tylko ze względu na odległość, ale także - finanse. Nie wiedziałam jeszcze, że pojawię się w Portugalii i spędzę trochę czasu nad wybrzeżem. Muszę powiedzieć (wymazując palmy i dodając kilka kamieni ekstra), że portugalski ocean jest rajem, który pasuje do moich marzeń.

 

Dzięki naszej misji (zwiedzaniu Zachodniego regionu kraju) mieliśmy możliwość zamieszkania w małym miasteczku o dźwięcznej nazwie: Consolação. Leży ono 80 km od Lizbony. Mieszkaliśmy w niewielkim, ale przytulnym domu blisko oceanu. Wielu Portugalczyków posiada podobne miejsca, z których korzystają zwłaszcza w czasie wakacji, które w rzeczywistości są... dawnymi garażami. Są wyposażone we wszystko, czego potrzebujesz, aby przeżyć, ale nie można oczekiwać od nich luksusu (np. nie mieliśmy Wi-Fi!). Przez jakiś czas może się to podobać – zamiast przebywać online, bierzesz do rąk książkę i słuchasz fal oceanu. Te małe budynki przypominają mi czeską tradycję zwaną chataření – spędzanie weekendów i wakacji w domkach, które są poza miastami, zwykle otoczone naturą, a od wewnątrz są również bardzo proste i niektóre wyglądają, jakby czas się w nich zatrzymał w latach 90'.

 

Consolação to doskonałe miejsce na ucieczkę od hałasu i pośpiechu. Życie tam jest wolniejsze, spokojniejsze i bardziej zrelaksowane niż w jakimkolwiek innym miejscu, które przyszło nam przetestować w Portugalii. Szczerze mówiąc bardzo lubię takie miejsca, ale zazwyczaj nie jestem w stanie cieszyć się nimi zbyt długo. Nudzę się ich powolnym rytmem. Nie zrozumcie mnie źle – przebywanie na plaży z wiatrem chłostającym moje plecy (alternatywnie także przednią część ciała i boki w tym samym czasie) i cieszenie się falami jest niesamowite. Jednakże już po kilku dniach takiego naturalnego SPA mam ochotę ruszyć dupę. To jeden z powodów, dla których postanowiliśmy zbadać nasze otoczenie. Ponieważ nie mieliśmy samochodu, a transport publiczny żyje tam własnym życiem, nasz pomysł był bardzo prosty – zrealizujemy naszą wyprawę pieszo.

 

W obliczu oceanu wybór, gdzie iść, był łatwy, ponieważ istniały tylko dwie opcje wzdłuż wybrzeża – prawa i lewa. Ostatecznie spróbowaliśmy obu. W sumie my – leniwce – odbyliśmy trzy podróże (dwie na prawo i jedną na lewo), co oznacza ponad 60 kilometrów w naszych stopach. Prawda jest taka, że kiedy idziesz wzdłuż wybrzeża, nie myślisz, że przejdziesz taki dystans, wszystko wydaje się być tak blisko. Tylko nogi wiedzą lepiej.

 

Wędrówka pierwsza - São Bernardino

 

Nasza pierwsza podróż zaprowadziła nas na lewo (południe) od Consolação. Z silnym wiatrem pchającym nas od tyłu (ukradł pożyczony kapelusz z mojej głowy) dotarliśmy do São Bernardino. W tej wiosce nie ma nic szczególnego do zobaczenia, więc poszliśmy zbadać jej dwie plaże. Jedna jest dość mała i idealna do pływania dzięki spokojnym falom. Druga jest dłuższa, bardziej dzika, osłonięta klifami i uderzana większymi falami. Mimo, że bardzo podobały nam się plaże, nie mogę napisać tego samego o samym spacerze do São Bernardino; nie można doń przejść przy wybrzeżu/klifach i musieliśmy dzielić wiejską drogę z samochodami i traktorami.

 

Znacznie bardziej cieszyłam się z naszych wypraw w prawą stronę (północ). Zabrały nas one do Peniche i Baleal, dwóch rajów dla surferów. Podczas naszych wycieczek w ich kierunku widzieliśmy mnóstwo desek tańczących na falach, czasami z ludźmi, czasami bez. Widok bardziej doświadczonych surferów sprawił, że pomyślałam o samodzielnym uprawianiu tego sportu. Chociaż, widząc początkujących jedzonych przez fale, nie miałam pewności (wciąż nie mam), co do tego pomysłu.

 

Wędrówka druga - Peniche

 

Podróż do Peniche poprowadziła nas przez to malownicze miasto i, dziką ścieżką, na skraj Europy. Cabo da Roca może być najdalej na zachód wysuniętym punktem, ale jego brat – Cabo Carvoeiro – leżący na półwyspie Peniche jest zdecydowanie miejscem do odwiedzenia! Po drodze nie spotkaliśmy ani jednej duszy, innych piechurów. Dlaczego wspinać się na wzgórza, gdy ma się samochody? Nasz brak czterech kółek sprawił, że widzieliśmy więcej. Minęliśmy piękne, ale niebezpieczne (jeśli nie jest się wystarczająco ostrożnym) klify. Zatrzymaliśmy się kilka razy, aby cieszyć się widokiem i robić zdjęcia. I chociaż marudziłam, że droga jest zbyt długa, w końcu sama musiałam przyznać, że było warto. W pobliżu Cabo Carvoeiro znaleźliśmy wspaniałe miejsce, aby po prostu usiąść i nasycić się widokiem bezkresnego oceanu, mijających łodzi i słońca w swojej odwiecznej drodze za horyzont. Chciałam zostać tam na zawsze (i to nie tylko dlatego, że czekało nas jeszcze więcej chodzenia).

 

Wróciliśmy do Consolação wzdłuż plaży Supertubos, co pozwoliło nam zobaczyć piękny zachód słońca. Niesamowite spektrum kolorów zmieszanych na niebie pędzlem natury stworzyło idealną scenerię do robienia zdjęć i romantycznego spaceru. Niestety moja radosna strona ponownie przyćmiła się, gdy zrobiło się bardzo zimno i wszystko zaczęło mnie boleć po długim dniu. Ale perspektywa na gorący prysznic i obietnica masażu podtrzymywały mnie na duchu.

 

Wędrówka trzecia - Baleal

 

Ostatnia podróż w prawo doprowadziła nas nawet dalej niż do Peniche – do Baleal. Tym razem mój ukochany chłopak postanowił poszukać ruin, które zobaczył w Internecie. Te miały być w Baleal. Nie było tam tych, których szukał, a zamiast nich znaleźliśmy resztki, które nawet nie zasługują na miano "ruin". Jednakże, ponownie, podróż była warta zachodu – cieszyliśmy się jeszcze jednym dniem na portugalskich plażach z przyjemnym piaskiem pod naszymi stopami, oglądając sztukę surferów i oczywiście urwiska uderzane przez dzikie fale. Po drodze widzieliśmy kilka wysp na horyzoncie, zastanawiając się, co mają do zaoferowania. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że na nich – na wyspach Berlengas – można znaleźć dokładnie te "ruiny" (w rzeczywistości jest to fort), które chcieliśmy zobaczyć wcześniej i rezerwat przyrody uznany przez UNESCO. Wszystko to, bezwarunkowo, wylądowało na naszej liście miejsc do zobaczenia, ale o tym później. Do napisania!

 

Follow Us

Subscribe



Web Analytics Made Easy - StatCounter