· 

Przypowiastka o tym, jak Míša uczy się polskiego

- Míša

 

Wielokrotnie słyszałam, że język czeski jest jednym z najtrudniejszych na świecie, jednak dopiero, gdy próbowałam wpoić go obcokrajowcom zdałam sobie sprawę z tego, ile prawdy jest w tym stwierdzeniu. Wiele niewytłumaczalnych wyjątków, nieprawidłowości, losowych zmian no i wymowa...

 

Razem z chłopakiem-Polakiem, postanowiliśmy nauczyć się naszych rodzimych języków. Myśl: "czeski jest trudny, polski nie może być znacznie gorszy" była moim pierwszym błędem.

 

W czeskim mamy takie niesamowite rzeczy, jak słowa bez samogłosek, wystarczająco przerażające dla większości ludzi. Aby dostać zawrotów głowy wystarczy rzucić okiem na zdanie: strč prst skrz krk. Co więcej, jesteśmy dumni z tego, że jako jedyny naród świata posługujemy się ulubioną przez wszystkich literą ř, której nikt inny nie może wymówić, ale Polacy... Polacy wymyślili dużo bardziej niezgrabne rzeczy i są tego bardzo świadomi.

 

Dla języka czeskiego, język polski jest super-słodki, bo używa się w nim wiele dźwięków takich jak: ś, sz, cz, czy też ź. Muszę przyznać, że ten stereotyp w zestawieniu z prawdą okazał się zaskakujący. Język polski jest bowiem w moich uszach nie tylko słodki, ale może brzmieć również trochę jak chiński (sic!), zwłaszcza dla nowicjuszy. Używa się w nim liter, o których nie śniło się czeskim filozofom: romansujące z francuskim ą i ę, lub ł, które z jakiegoś dziwnego powodu brzmi jak w w angielskim wood.

 

Zabawna [lub tragiczna - zależy od tego, jak bardzo zależy Ci na nauce języka i ile masz na to czasu] jest też kombinacja liter/dźwięków wewnątrz poszczególnych słów, od miękkich do bardzo twardych, co sprawia, że prawidłowa wymowa to BARDZO trudna rzecz, która wybornie ćwiczy aparat mowy. Jest też akcent, na drugiej sylabie od końca każdego słowa, o czym warto pamiętać, choć sami Polacy rzadko się nim przejmują. Inną trudnością jest to, że początkujący (w tym i ja) zasadniczo nie mają pojęcia, jak wymawiać słowa w ogóle, ponieważ wersja pisana jest dla laika daleka od tego co się słyszy, a to przez dźwięki wymagające w zapisie większej ilości liter (sz, ci, dzi, itd.).

 

Dla mnie prawdziwa beznadzieja i chęć rezygnacji przyszły po długich walkach z wymową "prostego" polskiego pozdrowienia, czyli cześć. Muszę przyznać, że zrezygnowałam z prób osiągnięcia poprawności, zamiast tego korzystam z angielskiego odpowiednika lub tego czeskiego, bardziej uniwersalnego i jakże prostszego - ahoj.

Ale to nie wszystko. Abyś mógł, Drogi Czytelniku, jeszcze lepiej wyobrazić sobie moje zmagania, i wiedzieć jak szalony jest w moich uszach polski, oto mam dla Ciebie kolejny przykład: wieś, wiesz, wierz, wież, wieź; wydaje się, że chodzi o to samo, prawda? Nie. To pięć zupełnie odmiennych słów o różnych znaczeniach. I nawet po tym, jak domyśliłam się, co te słowa oznaczają, powoli tracę nadzieję, że będę w stanie prawidłowo wypowiedzieć je na głos. Bo kiedy dowiesz się, jak czytać wszystkie te szalone litery i ich kombinacje oraz myślisz, że zaczynasz rozumieć, odkrywasz jedynie jak daleko jesteś od celu.

 

Niektórzy z moich czeskich przyjaciół wciąż mówią "polski nie różni się od czeskiego aż tak bardzo, prawda?" A ja odpowiadam, że tak, polski i czeski są w tej samej grupie językowej i prawda, że istnieją pewne podobieństwa. To też największy żart: wszyscy fałszywi, językowi przyjaciele, czyli słowa, które brzmią tak samo w obu językach, ale oznaczają coś zupełnie innego. Przykłady? Pozwolę sobie zacząć od lekkiego nieporozumienia, jeśli chodzi o zapachy. Słowo „zapach” oznacza po polsku coś raczej pozytywnego, ale w czeskim znaczenie tego słowa to “smród”. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację: Twój chłopak próbuje powiedzieć, że przyjemnie pachniesz, ale Ty rozumiesz, że śmierdzisz. Oooo! Drugim przykładem niech będzie słowo „czerstwy”, które oznacza w polskim coś suchego [odnosząc się do ciasta], ale w czeskim jest to coś “świeżego”. Od czasu do czasu, przed piekarniami w mojej ojczyźnie, spotykam Polaków, zastanawiających się czy Czesi lubią stary chleb. Ostatni przykład jest tylko dla dorosłych... Czesi są zszokowani, gdy Polacy, którzy niewinnie szukają czegoś w sklepie, używają czasownika szukać, który w czeskim oznacza: pierdolić (tak, jest to aż tak wulgarne).

 

 

W skrócie - jeśli jakiś obcokrajowiec, w jakimś punkcie swojego życia, spróbuje mówić po polsku to życzę mu mnóstwo szczęścia!

 


Web Analytics Made Easy - StatCounter